BULAJ

BULAJ

Idąc pomorskim deptakiem w sopockich łazienkach północnych mijamy kilka miejsc, w których moglibyśmy zatrzymać się na obiad. Ale tym, do którego bez wątpienia warto wstąpić jest restauracja Bulaj, mieszcząca się w okolicach Sopotu Kamiennego Potoku. To miejsce, które szczególnie należy polecić osobom, które wiedzą czego należy oczekiwać od dobrej kuchni i lubią żyć i jeść zgodnie z filozofią slow life.

Restauracja Bulaj powstała w 2004, a jej właścicielem jest Artur Moroz. Od najmłodszych lat marzył o tym, żeby mieszkać nad morzem, dlatego właśnie wybrał Sopot zamiast Warszawy, gdzie wcześniej mieszkał. Właściciel i szef kuchni zarazem, uchodzi za jednego z najlepszych kucharzy w Polsce. Jak przyznaje, uwielbia jeść i gotować, a ta pasja wywodzi się z jego domu rodzinnego, gdzie wszystko kręciło się wokół stołu. Jest też zapalonym propagatorem ruchu slow food. Jak uważa, slow food to filozofia gotowania ze świeżych, lokalnych produktów i sposób na zdrowe życie. Tę ideę przekłada na praktykę w swojej kuchni. Wszystkie produkty: warzywa, owoce, mięsa i ryby zamawia u regionalnych dostawców.

Bulaj otrzymał liczne nagrody i wyróżnienia. Wśród nich najważniejsze to: GRAND AWARD – TRZY WIDELCE podczas plebiscytu „Poland 100 best restaurants”. Poza tym restauracja znalazła się wśród dwudziestu pięciu najlepszych  w Polsce według „C’est la vie”. Posiada również liczne rekomendacje, takie jak: Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Prezydenta Miasta Sopotu. Z okazji 11 listopada załoga Bulaja parokrotnie przygotowywała kolację w Pałacu Prezydenckim.

Wśród stałych gości restauracji znajduje się wiele sławnych osób, które nieraz można spotkać wpadając na obiad. Wśród nich należy wymienić: Roberta Makłowicza, Alicję Resich- Modlińską, Magdę Mołek, Małgorzatę Potocką, Annę Przybylską, Kubę Wojewódzkiego czy Kingę Rusin.

Bulaj organizuje też wiele okolicznościowych imprez kulinarnych, takich jak: Królewski obiad w Yacht Klubie, seminaria slow food czy Gęsina na św. Marcina. To właśnie gęsina, obok ryb jest specjalnością restauracji.

W Bulaju czujemy się dobrze jak w domu. Wnętrze jest przytulne. Sprzyjają temu dekoracyjne tapety i deski na suficie. Miejsce nawiązuje do położenia geograficznego Trójmiasta – wystrój jest marynistyczny, ale nie przesadzony. Nie ma tu miejsca na modne, wymyślne, projektanckie triki podwyższające prestiż lokalu, bo w Bulaju prestiż i atmosferę stanowi sama kuchnia, która nie potrzebuje wzmocnienia efektu. Dania podane są kunsztownie, ale przede wszystkim kuszą one swoją apetycznością. W menu nie znajdziemy tradycyjnego drobiu, ale rzeczy godne spróbowania, takie jak gęsina czy mięso z kaczki lub królika. W ofercie jest też sporo ryb przyrządzonych na różne, ciekawe sposoby. To kuchnia w dużej mierze staropolska i lokalna, ale poszukująca nowych, świeżych rozwiązań. Restauracja posiada również bogatą kartę ponad dwustu win.

Licząc na najwyższej klasy kulinarne doznania odwiedzamy restaurację Bulaj. Wszystko to, co mówi się o tym miejscu znajduje potwierdzenie na naszych talerzach. Choć zawsze jest tu sporo ludzi, nie jest aż tak gwarno, bo miejsce znajduje się trochę dalej od centrum. Jeśli  możemy dokładnie zaplanować godzinę obiadu, warto skorzystać z rezerwacji internetowej. Wewnątrz panuje i sympatyczna i profesjonalna atmosfera, a obsługa jest na najwyższym poziomie. Kelner zagaja miłą rozmową i wykazuje się sporym poczuciem humoru. Posiada  też dużą wiedzą na temat serwowanej tu kuchni.

 

Na wstępie zamawiamy tatar z łososia bałtyckiego serwowany z pomelo i granatem. To świetne połączenie. Łosoś jest rybą, która dobrze czuje się zarówno w wytrawnym, jak i słodkim towarzystwie. Smaki dobrze się komponują – słodycz melona przełamuje granat. Ryba jest pierwszej świeżości. Nie można też pominąć sposobu, w jaki przystawka została podana. To talerzu ujrzeliśmy łąkę z nowalijek i świeżych kwiatów.

W drugiej kolejności wchodzi prawdziwy holenderski matjas podawany z marchwią i szparagami. Mięso z ryby jest jędrne, ale delikatne i idealnie słone, a szparagi delikatnie doprawione i dopełniające wachlarz smaków na talerzu. Jedne z lepszych jakie zdarzyło nam się jeść.

Gdy przyszedł czas na danie główne, również, jak w przypadku poprzednich potraw, aż żal nam było naruszać kompozycję stworzoną na talerzu. Ale zwyciężył nasz wilczy apetyty, który dodatkowo pobudzały zapachy, jakie wydobywały się z talerza. Grillowany stek z rostbefu serwowany z kością szpikowa podany w towarzystwie grillowanych, młodych warzyw, takich jak papryka, cukinia i marchewka okazał się strzałem w dziesiątkę. Mięso było idealnie wypieczone, kruche i soczyste.

Wszystkie spróbowane przez nas potrawy charakteryzowały się przede wszystkim świeżością. Każda z nich była na bieżąco przygotowywana. Ale, co najistotniejsze tych smaków, aromatów i widoków nie zapomnimy jeszcze przez bardzo długi czas.

tatar z łososia bałtyckiego serwowany z pomelo i granatem 29 zł

prawdziwy holenderski matjas  podawany na plackach ziemniaczanych 24 zł

grillowany stek z rostbefu serwowany z kością szpikowa 56 zł

 

Tekst i zdjęcia: Joanna Ogórek

 

Kontakt:

BULAJ

Al. F. Mamuszki 22, Sopot

Tel. +48 600 92 03 03

e-mail: biuro@bulaj.pl

www.bulaj.pl

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies"

×