Chabry, dzwonki, tulipany. Kaszubski haft jak malowany

Chabry, dzwonki, tulipany. Kaszubski haft jak malowany

Legenda głosi, że gdy mała Kaszubka wędrowała z obiadem do babci, po drodze mocno pobrudziła śnieżnobiały fartuszek. Babcia, by pocieszyć zasmuconą wnuczkę, wzięła od niej umorusany fartuszek i poszła z nim na łąkę. Zerwała wszystkie rosnące na łące kwiaty, odrysowała je na fartuszku i wyszyła kolorowymi nićmi. Zapoczątkowała tym samym piękną historię kaszubskiego haftu.

Paulina Szewczyk, hafciarka ze Smołdzina, kontynuuje tradycję wyszywając różnorakimi haftami kaszubskimi serwety, obrusy, bieżniki i fartuszki.

Trzeba wiedzieć, że haft kaszubski to pojęcie bardzo ogólne. Kryje się pod nim szereg nienaruszalnych zasad, które różnią się od siebie w zależności od miejsca na Pomorzu, z którego pochodzą.

Pierwsze hafty datuje się na początek XIII wieku, gdzie w Żukowie siostry norbertanki zaczęły zajmować się wyszywaniem czepców i szat liturgicznych jednobarwnymi, srebrnymi lub złotymi nićmi.

Z czasem powstało aż 11 szkół kaszubskiego haftu. Najstarszy to żukowski, w którym odnajdziemy najwięcej niebieskiego i żółtego koloru. Szkoła pucka, ze względu na bliskość morza, również charakteryzuje się przewagą niebieskiego i jego odcieni, ale w szkole wdzydzkiej znajdziemy już wiele innych barw, jak np. morelowy, różowy czy fioletowy.

To o tyle istotne, że kaszubski haft w swojej tradycji jest siedmiobarwny i niezwykle symboliczny. Niebieski to kaszubskie niebo, granatowy to morze, chaber symbolizuje jeziora, zielony lasy, żółty słońce i zboża wyrastające z urodzajnych kaszubskich ziem, które zresztą oddaje kolor czarny. Kolor czerwony to krew, której żaden Kaszub nie będzie bał się przelać, jeśli będzie musiał bronić swojej ojczystej ziemi.

Paulina Szewczyk haftuje margaretki, bratki, koniczynki, dzwonki… Wszystkie motywy kwiatowe, które są charakterystyczne dla kaszubskiego haftu.

- Haftuję, bo lubię, choć kiedyś wcale tego nie lubiłam - śmieje się kaszubska hafciarka. - Do haftu trzeba mieć odpowiednie podejście. Trzeba mieć umiejętności, dobrą chęć i miłość do kwiatków. Jak się nie ma miłości, to kwiatki nie wychodzą. Gdy haft zrobiony jest z sercem, to jest tak piękny, że aż można dać tym wzorom buzi - opowiada.

Z całowaniem wiąże się bardziej rozbudowana historia.

- Jak kończę wyszywać serwetkę, zawsze ją przeglądam. Nawet jeśli jest brudnawa od rąk czy nici, to buzi dam, bo skończyłam, włożyłam w to swoją pracę i jestem zadowolona. Potem ją piorę, prasuję, ale nie krochmalę, bo haftu kaszubskiego się nie krochmali. Kaszubska serwetka musi mieć sama z siebie wygląd. Takie podejście jest najważniejsze, bo to jest nasze życie - mówi Paulina Szewczyk.

Od 2013 roku prowadzi własną firmę hafciarską Z Haftem Za Pan Brat Igłą Nitką Malowane.

Kaszubskiego haftu, który - jak twierdzą mistrzynie fachu - uspokaja lepiej niż melisa, nauczyć się może każdy. Paulina Szewczyk zaprasza na warsztaty i zajęcia, gdzie przybliża zasady wyszywania serwet charakterystycznymi wzorami. A ponoć jest tak, że jeden kaszubski wyszyty chaber to dopiero początek wielkiej, hafciarskiej przygody…

 

Zdjęcia: Łukasz Stafiej (facebook.com/foodandgoodmood)

 

Kontakt:

Z Haftem za Pan Brat "Igłą i nitką malowane"

Usługi hafciarskie Paulina Szewczyk

ul. Jeziorna 5c/5, 76-214 Smołdzino

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies"

×