Masz babo placek

Świat schodzi na psy. Kobiety przestają gotować twierdząc stanowczo, że nie sprawia im to radości. Rewolucja, która ma miejsce, bo inaczej tego nie można nazwać, powoduje jednocześnie, że wielu przedstawicieli płci brzydszej spełnia się w kuchni. Dla jednych mężczyzn to przyjemność, dla innych to męcząca codzienność. Role się odwracają i zdaję sobie sprawę, że wiele kobiet gotowało z „przymusu społecznego”.

Nie zwalnia to jednak żadnej z nich do omijania szerokim łukiem zakamarków kuchni. Najbardziej kuriozalne stwierdzenie jakie zawsze słyszę rozbija się o czas, a w zasadzie jego brak. Myślę, że głównym powodem jest brak chęci poznawania i tworzenia nowych smaków.

Szanowne Panie, jesteście w stanie zadowolić swoich wszystkich domowników spędzając zaledwie kwadrans w kuchni.

Niewiarygodne? Jak najbardziej prawdziwe. Jest wiele potraw, które jesteście w stanie przygotować i nie są to dania gotowe, które wystarczy odgrzać w piekarniku lub kuchence mikrofalowej. Sztandarowym daniem na początki w kuchni jest pizza. Oczywiście znajdą się tacy, co nie przepadają za smakiem, ale spójrzmy prawdzie w oczy: większość ją kocha. Ten pospolity placek, który wbrew pozorom kryje w sobie wiele sekretów, na pewno zadomowi się w niejednym domu.

Zanim przejdę do pomysłu przepisu na ciasto, podzielę się kilkoma ciekawostkami.

Pizza kiedyś uważana była za placek dla ubogich. Pochodzenie swoje zawdzięcza drożdżowemu plackowi o nazwie focaccia. Przygotowywany był już w starożytności z różnymi dodatkami. Pizza znana jest w rejonie całego Morza Śródziemnego, gdzie znajdziemy jej wiele różnych rodzajów. Jednak miejscem, w którym należy szukać korzeni pizzy, jest Neapol, gdzie między innymi została otworzona pierwsza pizzeria. Szefowie kuchni w znaczniej mierze ignorowali ten placek, identyfikowali go z jadłem biednych ludzi, mało kreatywnym daniem. Wydarzeniem, które rozsławiło pizzę, była wizyta królowej Małgorzaty w Neapolu. Zasmakowała w jednej, która zawierała pomidory, bazylię i ser mozzarella. Kolory na pizzy reprezentowały flagę Włoch. Od tego czasu na cześć królowej nazywamy ją Margherita. Ot, i tak wygląda pokrótce opowiedziana historia placka, który zwojował świat.

1 - Masz babo placek2 - Masz babo placek3 - Masz babo placek

Zawsze twierdziłem, że pizza powinna być na cienkim cieście, krojona w trójkąty, o zdecydowanej strukturze ciasta, tak aby składniki na górze nie spadały podczas trzymania kawałka. Czar wizji ciasta jednak prysł, kiedy rozsmakowałem się w pizzy podawanej na Sycylii – na grubym cieście, z fenomenalnymi dodatkami i o dziwo krojonej w kostkę.

Zapewne przepisów na ciasto jest tyle, ile gospodyń domowych we Włoszech. Mam jeden sprawdzony, którym się podzielę. Potrzebna będzie ciepła woda – jakieś 350 ml, mąka pszenna typu 550 w ilości 0,5 kg, drożdże – całe 20g, pół łyżeczki cukru, łyżeczka soli i dwie łyżki oliwy. Jeżeli macie możliwość dodania mąki Semoliny to warto, zabrałbym wtedy 0,1 kg wspomnianej wcześniej mąki i dodał Semolinę. Pizza będzie wtedy bardziej stabilna i chrupka. Mieszamy wodę z drożdżami, solą i cukrem i dodajemy mąkę. Znów mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji i odstawiamy nakrywając płócienną ściereczką aż wyrośnie. Dzielimy wtedy na kulki wielkości pięści i odkładamy. Właściwe byłoby pozostawienie w tym stanie w lodówce na kilkanaście godzin, ale rzadko ta sytuacja ma miejsce.

Sos to pomidory, bazylia czy oregano, sól i cukier, leniwi mogą zmiksować. Rozprowadzamy niewielką ilość na przygotowanym placku. Dodatki to już totalna dowolność, chociaż szczerze gardzę pizzą z ananasem. Wszelakie składniki od anchovies czy kaparów, poprzez karczochy, oliwki, kończąc na szynce czy pepperoni są mile widziane. Ser mozzarella na górę i gotowe na przygodę w piecu.

Teraz zaczynają się schody. Temperatura, jaka potrzebna jest do wypieku, to minimum 230-240 st. C. Niewiele piekarników osiąga taką temperaturę. Proponuję nawet temperaturę wyższą, osiągającą nawet 280-300 st. C. Taki efekt można osiągnąć wypiekając pizzę na grillu z przykrywą. Idealny pod ciasto będzie kamień szamotowy.

Wystarczy obserwować wypiekane ciasto i po kilku lub kilkunastu minutach wypiekania w temperaturze 230 st. C. mamy gotowy posiłek dla całej rodziny.

Jest jeszcze coś o czym należy pamiętać. Nie ma nic gorszego niż spożywanie pizzy z ketchupem lub co gorsza sosem czosnkowym. Nie wiem skąd ten idiotyzm totalnie profanujący pizzę pojawia się czasami w propozycjach dodatków w miejscach gdzie się wypieka ten pospolity aczkolwiek zacny placek.

Osobiście polecam kilka kropel oliwy Extra Vergine i basta!

 

Tekst: Kamil Sadkowski

Zdjęcia: Joanna Ogórek

Material dostarczony przez Anywhere.pl

POLECANE DLA CIEBIE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wielkość czcionki
Kontrast