1 kolacja, 7 rozdziałów. Dobra restauracja i skansen. To przykład pięknej współpracy, którą z przyjemnością objęliśmy swoim Patronatem. Nasz Partner – restauracja Dym na Wodzie zaproponował wyjątkowe doświadczenie: elegancką kolację w skansenie, inspirowaną przyrodą i otoczeniem. Jesteście ciekawi, jak było?
Przykład współpracy restauracji i muzeum
Co za pasja! Rafał Niewiarowski, właściciel i szef kuchni słupskiej restauracji Dym na Wodzie, zrobił na nas duże wrażenie. To człowiek, który doskonale rozumie, czym jest doświadczenie kulinarne – że nie wystarczy podać dania, ale trzeba je osadzić w historii, miejscu i emocji. Nawiązał więc współpracę z Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach, osadzając w skansenie prawdziwą 7-daniową ucztę.



Już sam wjazd do Kluk działa jak wehikuł czasu
Kluki to niewielka wieś w województwie pomorskim, znana przede wszystkim ze skansenu – Muzeum Wsi Słowińskiej. 18 szachulcowych chat tworzy przestrzeń, która wygląda jak wyjęta z innej epoki. Kluki przenoszą w czasie bez większego wysiłku. A jeżeli wybierzesz się tutaj na regionalne wydarzenie tematyczne, zobaczysz dawnych Słowińców, w regionalnych strojach, wykonujących swoje codzienne czynności. Ps. Poczytajcie o Czarnym Weselu, które rokrocznie odbywa się 1 maja.
A wracając do kolacji, właśnie w jednej z takich starych chat odbyła się nasza uczta. Lepszego miejsca nie moglibyśmy sobie wyobrazić!
Wspólny stół, prosty, naturalny, wpisany w klimat miejsca. Goście – choć początkowo sobie obcy – szybko połączeni jednym doświadczeniem. Kolacja została podzielona na 7 rozdziałów, inspirowanych naturą i otoczeniem.



Co dobrego przygotował Dym na Wodzie?
Na początek MOKRADŁA – galaretka ze zsiadłego mleka z dzikimi kwiatami, podpłomyk i majonez ze szczawiu. Delikatne, zaskakujące otwarcie, które tylko podkręciło apetyt. Potem OGRÓD – śledź w oleju lnianym, młody ziemniak z popiołu, maślanka i dzikie zioła. Prosto, ale z charakterem. W rozdziale OGIEŃ pojawił się półgęsek, szparagi i sfermentowany owies – jeden z najbardziej intrygujących smaków wieczoru. TRZCINOWISKO to wędzony węgorz, kurki i agrest – danie, za którym stała osobista historia rodzinna szefa kuchni. Następnie JEZIORO – sandacz z bobem i jałowcem, lekki i bardzo wyważony. W części GOSPODARSTWO – wieprzowina krojona na oczach gości, podana z kaszą pęczak i kalarepą, czyli klasyka w nowym wydaniu. Na koniec WRZOSOWISKO – drożdżówka z lodami z wiązówki i porzeczką. Każdy z gości dostał gałązkę wiązówki, by poczuć aromat i lepiej zrozumieć smak deseru. Zniknął błyskawicznie. Kolacja była podana razem z pairingiem win, a dwa z nich pochodziły od naszej lokalnej producentki Młode Wino Mosty. Szef kuchni zaproponował wino jabłkowe i truskawkowe. Serwowana była również autorska nalewka z rokitnika.



Całość była doświadczeniem dla wszystkich zmysłów – zagrało tu wszystko: miejsce, kuchnia i historia opowiadana przez każde danie. Rafał Niewiarowski zapowiada, że być może powtórzy tę formułę w tym samym miejscu. A może otworzy się na inne? Kibicujemy i zdecydowanie polecamy – jeśli tylko pojawi się kolejna okazja, warto tam być. Dziękujemy za piękne doświadczenie kulinarne!
Czytaj więcej o podobnej inicjatywie: Sztuczka w kaszubskim wydaniu. Kolacja degustacyjna z Truskawką Kaszubską











































