Czyste płótno, kilka podstawowych kolorów i czysta radość przez kilka godzin. Naprawdę świetnie bawiłam się podczas warsztatu malowania obrazu zrealizowanego przez Prostą Kreskę w restauracji Piwna47. I właśnie to jest w malowaniu najpiękniejsze – nie trzeba być Picasso, aby czerpać przyjemność z samego procesu tworzenia.



Malowanie nie jest tak trudne, jak mogłoby się wydawać. Oczywiście nie od razu zostaniemy mistrzami – na początku nasze prace mogą przypominać dziecięce rysunki (chyba, że mamy ukryty talent!), a ręka nie zawsze będzie pewnie prowadzić pędzel. Z każdym kolejnym spotkaniem widać jednak progres. Tym razem nie chodziło jednak o rozwijanie warsztatu ani osiąganie perfekcji. Najważniejsze były radość tworzenia, chwila oddechu od codzienności i integracja, którą daje wspólna praca przy sztalugach.
Nasz warsztat odbył się w restauracji Piwna47, co tylko udowadnia, że przy odpowiednim zabezpieczeniu przestrzeni nawet elegancki lokal może na kilka godzin zamienić się w prawdziwą pracownię artystyczną. Osiem sztalug, na każdej czyste płótno, pędzle o różnych końcówkach oraz paleta podstawowych kolorów – tak zaczęła się nasza przygoda.



Dziewczyny z Prostej Kreski poprowadziły krótkie, przystępne szkolenie. Nikt z uczestników wcześniej nie brał udziału w podobnych warsztatach, a tym bardziej nie miał doświadczenia malarskiego. Dowiedzieliśmy się, jak mieszać barwy, aby uzyskać nowe kolory, jak nakładać farbę na płótno i jak tworzyć łagodne, estetyczne przejścia kolorystyczne.
Na koniec poznaliśmy inspirację na ten dzień – twórczość Paula Klee i próba namalowania Gdańska. Na pozór zadanie nie wydawało się szczególnie trudne. Artysta posługiwał się abstrakcją, geometrycznymi kształtami i intensywnymi zestawieniami kolorów. A jednak, gdy przyszło do stworzenia własnej kompozycji, okazało się, że nawet pozorna prostota wymaga decyzji, odwagi i dużej wyobraźni.
Najcenniejsze było jednak to, co działo się pomiędzy kolejnymi pociągnięciami pędzla. Rozmowy, śmiech, wzajemne podglądanie prac, wymiana spojrzeń i spontaniczne komentarze – wszystko to sprzyjało integracji. Niby każdy pracował samodzielnie, skupiony na własnym płótnie, a jednak tworzyliśmy wspólne doświadczenie.



Co ciekawe, mimo jednej inspiracji, każda praca wyglądała zupełnie inaczej. Jedni postawili na wyraziste kolory, inni na subtelniejsze przejścia. Pojawiły się regularne formy geometryczne, bardziej swobodne kompozycje, prace pełne energii i takie, które kojarzyły się ze spokojem. To chyba najlepszy dowód na to, że malowanie nie wymaga jednego właściwego sposobu ani konkretnego talentu. Wystarczy dać sobie prawo do eksperymentowania.
Malowanie dla czystej radości ma wiele zalet. Pozwala się wyciszyć, oderwać myśli od obowiązków i pobyć przez chwilę tu i teraz. Rozwija kreatywność, uczy otwartości na błędy i przypomina, że nie wszystko musi być oceniane przez pryzmat efektu końcowego. Czasem najważniejsza jest po prostu przyjemność z mieszania kolorów, zostawiania śladów pędzla i obserwowania, jak z pustego płótna powstaje coś własnego.

Jeżeli również chcielibyście wziąć udział w warsztatach malowania obrazów – przy winie lub bez – warto obserwować stronę Prostej Kreski. Wiemy też, że Piwna47 planuje wprowadzić takie spotkania do swojej stałej oferty, dlatego warto śledzić również profile restauracji. Możemy zagwarantować, że maluje się tam wyjątkowo dobrze: dużo naturalnego światła i przyjemna przestrzeń tworzą idealne warunki do twórczej zabawy.
To świetna propozycja na spotkanie z przyjaciółmi, rodzinny czas, wieczór panieński czy integrację firmową. Bez presji, bez ocen i bez konieczności bycia profesjonalnym artystą. Wystarczy przyjść, chwycić pędzel i pozwolić sobie na odrobinę dziecięcej radości. A efekty naszych prac – umówmy się, że nie oceniamy, za to doceniamy starania 😉. Do zobaczenia przy sztalugach!
Ofertę warsztatów w Piwna47 znajdziecie tutaj: Malowanie przy winie w Piwna47











































