Pomorskie tradycje świąteczne. Jak świętowano wigilię na Żuławach, Kociewiu i Kaszubach?

Justyna Michalkiewicz - Waloszek
22.12.2022

Jak dawniej świętowano wigilię w województwie pomorskim? Wiele z tych tradycji towarzyszy nam do dziś. Są jednak pewne niuanse, które pożegnaliśmy lub nieco zmodyfikowaliśmy. Sprawdziliśmy, jakie tradycje świąteczne obowiązywały na Pomorzu w regionach: żuławskim, kociewskim oraz kaszubskim.

Kociewskie tradycje świąteczne – miejsce dla przodków i zakaz podsłuchiwania zwierząt

Dawniej wierzono, że jaka wigilia, taki cały rok. Dbano więc o każdy szczegół. W wigilię nie można było niczego pożyczać, ponieważ wierzono, że wraz z pożyczanym przedmiotem z domu uleci szczęście. Dobrze traktowano zwierzęta, ale nie można było podsłuchiwać, gdy mówiły ludzkim głosem, bo mogły przepowiedzieć naszą śmierć. Świąteczne drzewko stroiły dzieci, najczęściej ciasteczkami, owocami i papierowymi ozdobami. Do stołu, pod którym musiało znaleźć się sianko (co ciekawe, dziewczęta wróżyły wygląd przyszłego męża wyciągając źdźbła sianka spod obrusu) zasiadano wraz z pojawieniem się pierwszej gwiazdki. Po podzieleniu się opłatkiem, rodzina jadła kolację – najczęściej śledzie z ziemniakami lub śledzie nadziewane grzybami. U bogatszych rodzin, na stołach pojawiały się takie rarytasy, jak kluski z makiem, kapusta z grzybami, pierogi z kapustą oraz ryby. Kolację popijano najczęściej zupą z owocowego suszu, którego zapach unosił się po całym domu. Przy stole pozostawiano jedno wolne miejsce – dla zbłąkanych dusz przodków albo zmarźniętego wędrowca. Najmłodszych odwiedzał Gwiazdor. I nie był to bynajmniej miły, starszy pan z brodą, którego plecy uginają się od worka pełnego prezentów. Gwiazdor nosił budzącą strach maskę. W jednej dłoni trzymał oczywiście worek z prezentami, ale w drugiej – rózgę. Gdy już odpytał dzieci ze znajomości pacierza, rozliczał je z dobrych oraz złych uczynków. Niektóre dzieci otrzymywały podarunek, inne zostały sprane rózgą. Po kolacji nie sprzątano stołu, a cała rodzina udawała się do kościoła na pasterkę.

Kaszubskie tradycje świąteczne – snopek żyta zamiast choinki i srogi Gwiżdż

Gòdë – tak Kaszubi nazywają święta Bożego Narodzenia. Dawniej, zamiast choinki w niektórych domach można było znaleźć snopek żyta, który miał przyciągać do gospodarzy obfite plony w nadchodzącym roku. W połowie XIX w. snopek siana zastąpiono choinką i tradycyjnie przystrajano ją ciastkami, jabłkami oraz ręcznie wykonywanymi dekoracjami ze słomy oraz papieru. Dużą radością, która zwiastowała szczęście byli kolędnicy, zwani na Kaszubach Gwiôzdkami. Przebrani byli m.in.: za radośnie tańcujących Dziada i Babę, psotnego Diabła, śmierć z kosą przypominającą o przemijaniu, zwierzęta oraz Gwiżdża, który im przewodził. Gwiżdż, czyli nikt inny jak popularny współcześnie Gwiazdor rozdawał najmłodszym podarki w zamian za poprawne odmówienie pacierza. Grzeczne dzieci otrzymywały słodkości, a niegrzeczne były straszone rózgą. Spotkanie z Gwiżdżem musiało być dla dzieci dużym przeżyciem, zwłaszcza że miał na twarzy tzw. larwę, czyli maskę z cielęcej skóry. Stół wigilijny był skromny, a wśród potraw znajdowały się m.in. suszone owoce, grzyby, fasola, kapusta, zupa brzodowa czy ryby. Niedojedzonymi resztkami częstowano zwierzęta, które w wigilię przemawiały ludzkim głosem. Podobnie jak na Kociewiu, nie można ich było jednak podsłuchiwać, bo to zwiastowało śmierć.

Żuławskie tradycje świąteczne – kolorowy opłatek dla zwierząt

W czasie Adwentu na Żuławach odbywało się świniobicie. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni rezygnowali z takich aktywności, jak uprawa roli czy przędzenie lnu. Wszystkie rodziny przygotowywały się wówczas na nadejście wyjątkowej chwili – Bożego Narodzenia. W chacie unosił się zapach kulek piernikowych albo pieczonych pączków. Do wigilijnej kolacji zasiadała cała rodzina, również dalecy krewni. Pod obrusem umieszczano sianko, a jedno puste miejsce zostawiano dla niespodziewanego gościa. Zwierzęta częstowano opłatkiem, najczęściej kolorowym (błękitnym lub różowym). Z „poczęstunkiem” dla krów i koni szedł najczęściej gospodarz, który próbował w ten sposób albo podziękować zwierzętom albo przekupić je, aby po północy, gdy już przemówią ludzkim głosem, nie mówiły domownikom niczego złego.

POLECANE DLA CIEBIE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Wielkość czcionki
Kontrast